David Street

David Street jest studentem pierwszego roku dziennikarstwa. Wychował się na Alasce, mówi płynnie w trzech językach i uwielbia pracę w radiu. Spotykamy się w Strefie Studenta, gdzie opowiada mi między innymi o tym, dlaczego woli Wrocław od Nowego Jorku.

 

 

Dlaczego zdecydowałeś się zamieszkać w Polsce?

Wydaje mi się, że chciałem zobaczyć ją dzięki prozie Stanisława Lema i filmom Andrzeja Wajdy. Zacząłem się interesować tym krajem, a potem miałem okazję odwiedzić go podczas dłuższych wakacji. Muszę przyznać, że było to dla mnie ciekawe doświadczenie. Zwiedziłem takie miasta jak Łódź i Warszawa, a przy okazji nauczyłem się podstawowych zwrotów po polsku. Decyzję o przyjeździe do Polski podjąłem w zasadzie instynktownie, ale nie żałuję jej, bo czuję się tutaj jak w domu.

 

Co Ci się tutaj najbardziej podoba?

Zaskakuje mnie to, że ludzie tutaj są tak ciekawi świata.  Większość Amerykanów przez całe życie nie opuszcza swoich domów, czy rodzinnych stanów. Amerykanie uważają, że USA jest centrum świata i kultury, dlatego nie widzą sensu wyjazdu za granicę. Wprawdzie są wycieczki, ale najczęściej do takich miejsc jak Paryż czy zwiedzenie siedmiu stolic w trzy dni. O podróży w głąb Europy można tylko pomarzyć.

 

Jak wyglądały Twoje początki w Polsce?

Było mi trudno, bo nie władałem jeszcze poprawnie językiem polskim. Mimo to wciąż próbowałem. Tak naprawdę mieszkanie za granicą to jedna wielka przygoda, bo poznajesz wiele fantastycznych miejsc i kapitalnych ludzi.

 

Które miejsce wywarło na Tobie największe wrażenie?

Pochodzę z miasteczka na Alasce, więc podobają mi się miejsca, gdzie tempo życia jest wolniejsze niż na przykład w Nowym Jorku. Dlatego właśnie uwielbiam Wrocław, w porównaniu z metropoliami jest oazą spokoju. Dodatkowo podoba mi się to, że ma bogatą historię – Czesi, Austriacy i Niemcy zostawili po sobie wiele zabytków, a jednocześnie sprawia wrażenie nowoczesnego.

 

Oprócz angielskiego i polskiego mówisz też po francusku. Kiedy zacząłeś się go uczyć?

Tak naprawdę francuski był dla mnie najtrudniejszym językiem, bo uczyłem się go na samym początku. Wprawdzie pamiętałem niektóre rzeczy z lekcji w liceum, ale i tak nauka wymagała ode mnie motywacji. Teraz już wiem, że wystarczy po prostu ćwiczyć. Gdy zacząłem mówić płynnie, wyjechałem do Francji.

 

Zrobiłeś licencjat z inżynierii na University of Virginia. Dlaczego jako kierunek studiów na Uniwersytecie SWPS wybrałeś dziennikarstwo?

Przełomowe było dla mnie właśnie rozpoczęcie nauki języka francuskiego, bo to dzięki temu zrozumiałem, że poznawanie języków sprawia mi ogromną przyjemność. Gdy skończyłem studia, pracowałem jako inżynier, ale nie czułem się dobrze w tej roli. Za to od zawsze lubiłem zgłębiać tajniki radia i pisać, więc pomyślałem, że może dziennikarstwo będzie dla mnie. Stwierdziłem, że mogę studiować za granicą, więc od razu złożyłem papiery na Uniwersytet SWPS.

 

Jesteś związany z internetowym radiem Politechniki Wrocławskiej, Radiem Luz. Czym się tam zajmujesz?

W każdą sobotę prowadzę audycje „LUZpapers”. Czytam wiadomości po angielsku, a potem robię przegląd prasy z różnych krajów. Najczęściej program kończy się dyskusją na temat tego, co dzieje się na świecie.

 

Co Ci daje praca przed mikrofonem?

Na pewno wiele możliwości, bo mogę ją zobaczyć od kuchni. Z każdym dniem dowiaduję się nowych rzeczy, a dzięki ćwiczeniom mam teraz większą kontrolę nad tym, jak operuję głosem. Czuję się na antenie o wiele pewniej, niż na początku, choć wciąż się uczę. Chciałbym związać swoją przyszłość z radiem, bo ta praca daje mi mnóstwo satysfakcji.

 

Głęboko zapadł mi w pamięć film Diego Quemada-Dieza „Złota Klatka”. Opowiada o podróży mieszkańców Ameryki Łacińskiej do Stanów, żeby spełnić Amerykański Sen. Jak się to ma do rzeczywistości?

Amerykanie lubią myśleć, że praca w kraju jest urzeczywistnieniem tych wyśnionych marzeń. Niestety w USA jest ogromna bieda, zauważalna bardziej niż w Europie. Fakt, że przeciętny Amerykanin zarabia więcej, o niczym nie świadczy. Wydaje mi się, że system edukacji jest słaby, szczególnie jeśli chodzi o języki. Niewielu Amerykanów płynnie posługuje się drugim językiem, a brak matury uniemożliwia sprawdzenie całościowego stanu wiedzy uczniów.

 

Czy chciałbyś zostać w naszym kraju na stałe?

Jak na razie tak, bo czuję, że mam tu jeszcze dużo do odkrycia. W Polsce zwiedziłem już wiele niezwykłych regionów – np. Bieszczady – ale marzę o tym, żeby zobaczyć także Mazury. We Wrocławiu czuję się jak w domu, bo panuje tu przyjazna atmosfera, więc nie wyobrażam sobie, że mógłbym stąd wyjechać.

 

 

Studentka pierwszego roku dziennikarstwa. Uzależniona od herbaty miłośniczka kotów. W wolnym czasie płacze na romantycznych filmach. Uwielbia chodzić do kina, słuchać winyli i czytać biografie. Roztrzepana fanka zumby.
2