Martyna Rogala

Martyna opuściła mury uczelni z tytułem magistra psychologii i przyszłym mężem w pakiecie. Jeszcze rok temu, jako stażystka w Parlamencie Europejskim, M odkrywała blogerskie umiejętności, dzieląc się doświadczeniami z życia w Brukseli. A dziś? M Kreuje

 

Zaczęłam studiować w 2009 roku, kiedy SWPS nie miał jeszcze swojej siedziby. Nasze zajęcia odbywały się w trzech miejscach – przy ulicy Sienkiewicza, Grunwaldzkiej i Parkowej. Mieliśmy tylko piętnaście minut, by zdążyć na kolejne zajęcia. „Okienka” spędzaliśmy wspólnie, a to pomagało nam się integrować. SWPS tworzył sprzyjającą atmosferę. Pomimo zachowanej hierarchii dystans pomiędzy wykładowcami a studentami się skracał. Myślę, że to ludzie tworzą tę uczelnię. 

 

Już na długo przed rozpoczęciem studiów Martyna wiedziała, że chce zajmować się czymś, co zbliży ją do innych ludzi. Wybierając SWPS (nie będący wtedy jeszcze uniwersytetem) była pewna, że jej specjalnością będzie psychologia biznesu.

 

Studiowanie psychologii nauczyło mnie patrzeć na życie bardziej holistycznie. Dodatkowo okazało się, że mogę uczyć się tego, co mnie pasjonuje. Nawet jeśli musiałam borykać się z psychometrią i statystyką, to nie było to takie znowu straszne, bo było powiązane z interesującym mnie obszarem. 

 

Z chęcią zaangażowania się w coś więcej, niż obecność na zajęciach i wykładach, Martyna poświęciła się pracy w PSSiAP (Polskim Stowarzyszeniu Studentów i Absolwentów Psychologii).

 

Wraz z Kubą Kusiem, Pawłem Zielińskim, Igą Garbaczewską, Niną Chrobot i Pawłem Ślęczką stworzyliśmy pierwszy zarząd biura PSSiAP we Wrocławiu przy SWPS. To było coś nowego. Dopełnialiśmy wydarzenia uczelniane o organizację konferencji naukowych, warsztatów dla studentów, klubu filmowego „Persona” oraz cyklu spotkań „Mistrzowie Psychologii”. Na inauguracyjnym wykładzie profesora Edwarda Nęcki zabrakło miejsc na sali! Było to dowodem na to, że nasze działania łączyły ludzi. Studentów z wykładowcami, z wybitnymi jednostkami świata nauki. Prawdziwym punktem kulminacyjnym tego pojednania stał się coroczny Bal Psychologa. Za każdym razem związany z innym motywem przewodnim (Maskowy, Kapeluszowy, Muszkowy). Tradycją stała się licytacja pozyskanych od wykładowców fantów. Zebrana kwota przeznaczana jest na pomoc konkretnemu podopiecznemu wrocławskiej fundacji.

 

Praca magisterska Martyny nawiązywała do jej studenckiej pasji – działalności prospołecznej. Wybranym przez nią tematem były „Motywy podejmowania wolontariatu a system wyznawanych wartości” pod kierunkiem dr Agnieszki Czerw.

 

Nie ukrywam, że psychologia pozytywna jest mi bardzo bliska. Intensywny czas zbierania materiałów i sam proces pisania pracy wspominam bardzo dobrze. Szybko okazało się, że to najlepszy moment żeby wykorzystać sieć kontaktów zbudowaną przez wcześniejsze 4 lata. Udało mi się dotrzeć w niecały tydzień do 200 wolontariuszy! 

 

W lipcu 2014 roku Martyna i jej narzeczony – Paweł Zieliński – obronili tytuły magistrów. W tym samym czasie Paweł został przyjęty na staż do Parlamentu Europejskiego. We wrześniu oboje wyjechali do Brukseli, gdzie M również weszła do świata wielkiej polityki.

 

Bruksela okazała się miastem tymczasowości. Mamy w Europie problem z emigrantami, więc idąc ulicą mijałam przedstawicieli wielu kultur. Wyjazd otworzył mi oczy na kwestie różnic kulturowych. Potraktowałam go jako spóźniony Erasmus i pożałowałam, że nie wyjeżdżałam w trakcie studiów, bo to idealny czas na odkrywanie świata. Późniejsze życie zawodowe ogranicza czasowo i energetycznie. 

 

 

Fot. minbrussels.weebly.com

 

Przygotowania do wyjazdu postawiły przed nią serię pytań, a zasięgnięcie pierwszej pomocy w Internecie nie przyniosło oczekiwanych skutków. Chcąc wypełnić lukę (zarówno tę w sieci, jak i w wolnym czasie), Martyna zadebiutowała w blogosferze. M in Brussels to opis jej półrocznej codzienności, podróży po miejscach i smakach z samego serca Europy.

 

Mam potrzebę dzielenia się tym, co już wiem. Na studiach słynęłam z robienia zobrazowanych notatek. Podejrzewam, że na ksero można znaleźć jeszcze moje zapiski z  pierwszego roku! W Internecie zabrakło prostych porad i informacji. Skoro nie dostałam tego czego oczekiwałam, postanowiłam to stworzyć. Blog obudził we mnie żyłkę do dziennikarstwa. Jest coś szczególnego wokół tej Brukseli… Cieszę się, że mogłam stworzyć tę przestrzeń. 

 

Po powrocie do Polski emocje opadły. Przypomnienie sobie wszystkich intensywnych przemyśleń i wniosków z tamtego miejsca stało się dużo trudniejsze, niż przypuszczała. Po trwającej chwilę bezradności Martyna znalazła jednak nowy pomysł na siebie – projekt łączący kolejne elementy jej osobowości.

 

Długo zastanawiałam się, o czym mogłabym pisać. Studiowanie to czas takiej stabilności, kiedy wiesz, że po semestrze przychodzi kolejny i kolejny… Moja artystyczna dusza zatraciła się parę lat temu wraz z myślą, że wciąż wiele przede mną, że wiele mogę jeszcze spróbować. Kiedy zaczęłam pracować, okazało się, że życie jest monotonne i rutynowe. Postanowiłam powrócić do korzeni – od zawsze lubiłam rysować i obdarowywać znajomych własnoręcznie wykonanymi prezentami. Pomimo tego, że nie mam wykształcenia w tej dziedzinie, postanowiłam pokazać światu, co robię. 

 

 

Fot. instagram.com/mkreuje

 

Dziś oprócz twórczości na blogu Martyna poświęca się pracy w departamencie HR.

 

Zajmuję się benefitami i dbam o motywację pracowników. W tłusty czwartek na mojej głowie było zorganizowanie akcji „Zjedzmy pączka”, czyli zamówienie 1100 pączków do trzech oddziałów firmy. To studia dały mi background do umiejętności organizacyjnych. Psychologia to nie tylko kozetka, pacjenci i coaching. To, ile z nich wyciągamy, zależne jest wyłącznie od nas. 

 

Jak się okazało, Martyna wyciągnęła z nich znacznie więcej, niż wiedzę książkową. Z uśmiechem wspomina kultowe cytaty ulubionych wykładowców.

 

Słowa profesora Łukaszewskiego „Samolot już odleciał”, kiedy ktoś spóźniony chciał wejść na trwający już wykład, raz na zawsze uświadomiły mi, że w życiu warto być punktualnym. A dzięki słynnemu zwrotowi „Każda dama ranguje sama” profesora Brzezińskiego metodologia wcale nie była taka straszna! 

 

Zachęcamy do obserwowania Martyny na Instagramie i na Facebooku.

 

 

Współzałożycielka i była redaktor naczelna. Studentka Komunikacji i mediów. Pracuje w Be frank. W myśl zasady "przez żołądek do serca" nigdy nie uśmiecha się szerzej, niż na widok ciepłego posiłku. Miłośniczka Florence + The Machine i wierna kolekcjonerka albumów ze zdjęciami. Urodzona z plannerem obserwatorka i spoiwo projektów. Najpierw myśli, później mówi i jak mrówka udźwignie więcej, niż sama waży.
0