Nie czytaj tego

Nie czytaj tego, bo dostaniesz mandat

Nie czytaj tego, bo zgłoszę Cię do prokuratury

Nie czytaj tego, bo powiem twojej mamie

Nie czytaj…

Zapomniałam, przecież i tak tego nie zrobisz!

 

To syzyfowa praca i choćbym wyrzucała z siebie wszystko, co najlepsze, najmądrzejsze i najciekawsze prawdopodobieństwo tego, że przeczytasz mój tekst do ostatniej litery, jest znikome. Nie chcę, żebyś skanował go bez chęci zrozumienia, w roztargnieniu biegając oczami na lewo i prawo.

To tylko godziny mojej pracy, sekundy kawą płynące i hektolitry potu, który przelewam, pisząc dla ciebie za każdym razem swój twór. Po to, by coś Ci pokazać, gdzieś zabrać, opowiedzieć jakąś historię, jednocześnie dbając o to, byś czuł się komfortowo lub wręcz przeciwnie – przyparty do muru i obezwładniony.

Nie czytaj tego tekstu, jeśli w połowie masz zrobić przerwę na kawę. Podczas parzenia kawy w Twojej głowie zapewne narodzi się jakaś idea – wyrzucenia śmieci czy umycia naczyń. Tekst mój zostanie zapomniany, rzucony w kąt jak stara zabawka.

On jest jednak żywy, traktuj go więc, jak gdyby był istotą obdarzoną czuciem. Czy w trakcie rozmowy z przyjacielem okazujesz podobny nietakt, wychodząc w trakcie, przy tym zamaszyście zamykając za sobą drzwi? Oczywiście, że nie, ponieważ wiązałoby się to z nieprzyjemnymi konsekwencjami. Wyobraź więc sobie, że każdy tekst, który czytasz, ma prawo do spoliczkowania cię czy krytyki twojego zachowania. Odpowiedz sobie teraz szczerze, od jak wielu dzieł otrzymałbyś solidnie w twarz?

Nie mów mi więc, że podoba Ci się mój tekst, gdy nawet na niego nie spojrzałeś. Gdy nie poświęciłeś na niego, choć ułamka sekundy swojego cennego czasu. Nie dawaj łapki w górę, nie mów spoko, fajnie, bo to tekst mój obdarzyć masz sympatią lub znienawidzić doszczętnie – nie zaś mnie.

Wybacz, że mówię to dopiero teraz, ale przeczytanie tego grozi utopieniem lub poparzeniem wyższego stopnia Twojej świadomości, ale nie konsultuj się z nikim. Nie musisz, przecież i tak nie doczytasz tego tekstu do końca.

Porzuć więc to mój drogi czytelniku.

Zostaw, bo się jeszcze zmęczysz lub pokaleczysz splotem słów, które wciąż chcę Ci przedstawiać.

Redaktor naczelna. Studentka drugiego roku dziennikarstwa. Przedstawicielka bohemy artystycznej i jedna z muz Apollina. Dużo je i dramatyzuje. Lubi uprawiać sens. W wolnych chwilach pisze i na oczach innych słowami dokonuje trepanacji własnej czaszki.
3
  • Anna Udała

    Tekst można czytać też od dołu do góry – spoooko 😉

  • Sara Sobiesińska

    Serio utone? 🙁