Poza Pozą – Rozmowa z Damianem Mazurem

Damian Mazur na co dzień pozuje do aktów, co przychodzi mu z łatwością. Najbardziej w swojej pracy lubi kontakt z ludźmi, a wolnych chwilach próbuje komponować utwory, ceni sobie muzyczną wszechstronność.

Jak to się stało, że zostałeś modelem na ASP?
Światem rządzą przypadki. Byłem rozczarowany ciągłym szukaniem pracy, więc poszedłem na kurs, gdzie poznałem absolwenta Akademii Sztuk Pięknych. On powiedział mi o możliwości pozowania do aktów. Innym ludziom pozowanie nago może wydawać się trudne, bo niełatwo jest się przełamać. Od początku jednak przychodziło mi to naturalnie, nigdy nie miałem żadnego problemu z tym że inni na mnie patrzą.

Pozowanie do aktów może być jednak różnie odbierane przez otoczenie. Jak jest to postrzegane przez Twoich znajomych?
Ich reakcje, kiedy im o tym mówię, są pełne entuzjazmu. Uważają, że to nieszablonowe zajęcie.

Czy wiążesz z tym zawodem jakąkolwiek przyszłość?
To dla mnie przejściowe zajęcie, bo wbrew pozorom jest to naprawdę wyczerpująca fizycznie praca. Czasem drętwieją mi kończyny od stania przez długi czas w jednej pozie. Innym razem muszę być w ciągłym ruchu na niewielkiej przestrzeni, co jest jeszcze trudniejsze.

 

 

Mówisz tu o fizycznych poświęceniach, a co Ci się w tym zawodzie podoba?
Poznawanie dzięki niemu różnych ludzi, z którymi można odbywać ciekawe rozmowy. To bardzo odświeżające doświadczenie, bo spotykam tutaj osoby przede wszystkim ze środowisk artystycznych, wrażliwych i otwartych na świat.

Co masz na myśli, mówiąc o odświeżającym doświadczeniu?
Czuję orzeźwienie, dzięki poznawaniu tylu unikatowych dusz. Kiedyś studiowałem na Uniwersytecie Wrocławskim Historię i Ekonomię. Miałem wrażenie, że wszyscy są tam tacy sami i mają podobny sposób myślenia. Jak z jednej formy. Brakowało mi w nich wyjątkowości, jak i same rozmowy nie dawały mi żadnej refleksji. Tutaj mogę porozmawiać z ludźmi z różnych środowisk, którzy potrafią poszerzyć mój sposób myślenia. Dzięki nim mam też okazję uczestniczyć w ciekawych wykładach i performansach, o których nie mógłbym się dowiedzieć bez nich, bo w Akademii Sztuk Pięknych takich wydarzeń jest wiele.

Czy któreś z tych wydarzeń szczególnie zapadło Ci w pamięć?
Kiedyś uczestniczyłem w malowaniu Żywego Pomnika ARENA na terenie Wyspy Piasek. Jest to rzeźba w kształcie odwróconego do góry nogami drzewa, którego korzenie malujemy raz w roku na zielono. W ten sposób chcemy oddać hołd przesiedleńcom ze Wschodu z lat powojennych. Potocznie ten pomnik nazywany jest Drzewem Beresia. Dzięki takim wydarzeniom i nawiązywaniu relacji z wrażliwymi ludźmi nauczyłem się w otwarty sposób interpretować sztukę.

 

 

Czy masz mentora w tej dziedzinie?
W Akademii Sztuk Pięknych poznałem człowieka, który pracuje najdłużej jako model. Pokazał mi, jak mam opanować pozę, która pozwoli mi ustać na nogach cztery godziny z przerwami. To nie jest taka łatwa sprawa.

Jak wygląda Twój stosunek do samych prac, które Cię przedstawiają? Czy pouczasz czasem studentów i mówisz Ja przecież tak nie wyglądam!”?
To mogłoby być z mojej strony wścibskie i niegrzeczne, zapewne budziłoby irytację studentów. W końcu moim zadaniem jest tylko pozowanie, nie zaś rysowanie. Z niektórymi jednak mam na tyle dobry kontakt, że w ramach żartów wyrażam swoją opinię – są to sytuacje wyjątkowe.

Interesujesz się sztuką?
Sztuki wizualne są mi bliskie, ale szczerze mówiąc, nie wiem o nich zbyt wiele. Czasem wybiorę się na jakiś wernisaż albo wystawę, ale to wszystko. Najbliższą mojemu sercu dziedziną artystyczną jest muzyka.

Słuchasz jej, czy tworzysz?
Skończyłem podstawową szkołę muzyczną w zakresie fortepianu. Długo nie miałem kontaktu ze swoim instrumentem i teraz po latach do tego wróciłem. Niedawno kupiłem też gitarę, dopiero uczę się tworzyć własną muzykę. Jest dla mnie wszystkim i nie mogę wyobrazić sobie bez niej życia, dlatego próbuję komponować.

Jakie gatunki muzyczne są Ci najbliższe?
W muzyce cenię sobie różnorodność, dlatego na liście moich utworów można znaleźć zarówno rap, jak i ciężki metal. Najbardziej jednak odpowiada mi jazz. Do grona moich ulubieńców należą pianista, Bob Acri oraz gruzińska piosenkarka, Katie Melua. Mój idol, Tom Waits zawsze podkreślał, że Frank Sinatra jest jego mistrzem i ja podzielam jego zdanie.

 

 

Studentka drugiego roku dziennikarstwa. Uzależniona od herbaty miłośniczka kotów. W wolnym czasie płacze na romantycznych filmach. Uwielbia chodzić do kina, słuchać winyli i czytać biografie. Roztrzepana fanka zumby.
0