Spacer po Barcelonie

U boku Wenecji i Dubrownika Barcelona jest jednym z najczęściej odwiedzanych miast. Według portalu Fly4free w 2016 roku podziwiało ją ponad 30 milionów turystów. Wyruszyłam w podróż po tym mieście, żeby sprawdzić, w czym tkwi jego piękno.

Antyczne wzgórze

Patrzę na wirujące na wietrze korony palm,  pomnik Kolumba wskazującego Amerykę i czuję zapach owoców morza. Co jakiś czas wyłaniają się turyści, żeby zrobić sobie zdjęcie przy pokrytym kolcami puchowcu. Udaję się na Wzgórze Montjuïc, gdzie odnajduję ślady po założycielach miasta – Rzymianach.

„To idealne miejsce, żeby odpocząć po ciężkim dniu, bo w okolicach jest wiele parków, a panorama miasta i morza zapiera dech w piersiach.” 

– opowiada mieszkająca w Barcelonie Natalia. Gdy dochodzę na Montjuïc miasto staje się małe, a Sagrada Familia wydaje się być tłem dla pozostałych budowli.

Na terenie barcelońskiego wzgórza znajduję się zamek Castell de Montjuïc, gdzie przetrzymywano więźniów politycznych w czasie wojny domowej. Czuję mrożący krew w żyłach klimat tego miejsca, przyglądam się kratom i baterii armat. Gdy schodzę ze wzgórza, natrafiam na ludzi oczekujących na zachód słońca na Plaça d’Espanya.

 

Średniowieczne uliczki

Drewniane okiennice. Zabytkowe latarnie. Wąskie uliczki. Balkony przypominające ogródki. Kable, które pojawiają się w najbardziej zaskakujących miejscach. Mężczyzna grający na gitarze flamenco jeden z klasyków Gipsy Kings. Pary sączące sangrie w restauracjach. Tak wygląda średniowieczna dzielnica Barri Gòtic, której urok od razu skrada moje serce.

W trakcie spaceru dostrzegam uśmiechniętych ludzi. Wtedy przypominam sobie słowa absolwentki Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, Agaty Biernackiej:

„Największe wrażenie wywarło na mnie to, że ludzie podchodzą do życia w bezstresowy sposób. Zdecydowanie bardziej utożsamiam się z tym stylem życia niż z szalonym tempem takich metropolii jak Warszawa” .

Zauważam, że na wielu tarasach są powieszone flagi z napisem „si”. Mieszkańcy za pomocą żółtej, lewicowej i niebieskiej, prawicowej, deklarują, że chcieliby, żeby Katalonia zdobyła więcej autonomii. Chcieliby między innymi, żeby rząd uznał język kataloński za legalny oraz by Madryt, jako siedziba władz, pomógł finansowo w rozwoju infrastruktury. Katalonia uzyskała pozwolenia na referendum, które odbędzie się pierwszego października, jednak jego wyniki są z góry uznawane za nieważne.

Muszę przyznać, że gdy chodzę uliczkami Barri Gòtic czuję się jakbym przeniosła się do innego świata, bo czas płynie tu leniwie i na każdym kroku odnajduję coś niezwykłego. Mogłabym tu zostać na zawsze…

 

Roztańczona plaża

„Zespół grał przez parę dni koncert na bębnach, każda ulica była przystrojona, a atmosfera była niesamowita. Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w festiwalu dzielnicy La Barceloneta”

mówi z przejęciem Agata. Mieszkali tutaj kiedyś rybacy i marynarze, a obecnie jest to raj dla miłośników słońca i sportów ekstremalnych, bo znajduje się tu sztuczna plaża, La Barceloneta. Szczerze mówiąc, robi na mnie dobre wrażenie. Największe zaskoczenie czeka mnie jednak w nocy, bo po zmroku rozpoczyna się tutaj życie towarzyskie. Część ludzi pływa w blasku księżyca, pozostali gawędzą z kieliszkami wina na piasku.

Niedaleko nieodłącznego elementu krajobrazu, Hotelu W, rozbrzmiewa salsa. Z ciekawością przyglądam się instruktorom tańca, po czym zaczynam naśladować ich kroki. Rozglądam się, ale na szczęście nikt nie sprawia wrażenia zmęczonego, więc poruszam się dopóki nie stracę sił. Muzyka latynoska tak porywa wszystkich do tańca, że dzielnica morska zmienia się w parkiet. Marzę tylko o tym, żeby jakimś cudem odwołali mój jutrzejszy lot.  

 

Modernistyczne budowle

W Barcelonie mieszankę modernizmu z secesją dostrzegam na każdym kroku. Wśród kolejek do ekskluzywnych sklepów w  Passeig de Gràcia podziwiam Casa Milà i jej falujące balkony. Wtedy zaczynam wierzyć, że wszystko jest możliwe do stworzenia. Nic dziwnego, że Barcelona przyciąga co roku miliony turystów.

Myślę, że to, co czyni wyjątkowym to miejsce, to fakt że każdy może tu znaleźć coś dla siebie. W ciągu dnia miłośnicy sztuki mogą pójść do Parku Güell, smakosze udać się na spacer do hali targowej La Boqueria, a w nocy iść do klubu lub na koncert, bo miasto ma bogate życie nocne.”

– wyznaje mi Natalia. Jednak jej zdaniem turystów jest tak dużo, że czasem nawet wejście do metra sprawia trudność. Miasto nie rozrasta się ani w stronę gór, ani morza, dlatego wszedł w życie zakaz budowania nowych hoteli na jego terenie.

Dzięki Barcelonie, a także istniejących w niej różnorodnych kulturach i stylach mogłam przenieść się z jednej epoki do drugiej z prędkością światła. Mam wrażenie, że doświadczyłam więcej niż zobaczyłam. Zgłębiłam historię Barcelony, poczułam leniwą atmosferę jego mieszkańców i jestem pewna, że jeszcze kiedyś tam wrócę.

 

Fot. Marta Olek

Studentka drugiego roku dziennikarstwa. Uzależniona od herbaty miłośniczka kotów. W wolnym czasie płacze na romantycznych filmach. Uwielbia chodzić do kina, słuchać winyli i czytać biografie. Roztrzepana fanka zumby.
0