Talent czyni mistrza

Niesamowity magik rozbawił całą publiczność do łez. Fenomenalny czterolatek recytuje Inwokację – jurorzy byli zszokowani. Ten taniec przejdzie do historii.  Słyszymy to często z naszych telewizyjnych odbiorników czy napotykamy takie komunikaty w internetowych czeluściach. Popijając gorącą herbatę w fotelu, krzyczymy „Ależ on jest utalentowany!”. Wyobraźmy sobie teraz pewną sytuację. Znajdujemy się na koncercie ulubionego artysty. Klaszczemy tak mocno, że bolą nas dłonie i krzyczymy tak głośno, że struny głosowe wołają o pomoc. Chyba każdy zastanawiał się, jak to jest. Stać na scenie i patrzeć na ludzi, którzy przyszli tu dla ciebie. Mieć swoje pięć minut w sztuce i nie tylko. Napisać książkę, wydać płytę, wygrać zawody sportowe. Czy mówienie “nie nadaje się”, “nie mam predyspozycji” nie czyni tego niemożliwym? Czym jest ta tajemnicza zdolność, dar od losu czy magicznego skrzata, który daje nam go w chwili narodzenia? Czym jest talent? Zdolnością, z którą się rodzimy czy ciężkim treningiem i determinacją?

 

Kuba Łaszkiewicz – pisarz

źródło: plus.gk24.pl/

Czym jest według Ciebie talent?

Talent to łatwość robienia czegoś, co przy okazji wychodzi całkiem przyzwoicie. Rysowanie, sport, wędkarstwo – w zasadzie w większości dziedzin życia istnieją utalentowane osoby. Najbardziej fascynują mnie ludzie, którzy z łatwością robią rzeczy, które są dla mnie czarną magią – chociażby rysowanie. Albo sytuacja mojego kolegi: kiedyś podczas gry w piłkę nożną strzelił bramkę z połowy boiska lewą nogą. W dodatku był to gol samobójczy. To też niebywały talent.

Napisałeś niedawno książkę „Kalesony Sokratesa” i to w wieku piętnastu lat. Czy uważasz się za utalentowaną osobę?

Cóż, pisanie sprawia mi ogromną przyjemność i przychodzi z łatwością. Daleko mi jednak do wywieszania transparentów „Mam talent!” – ciągle nad tym pracuję i dążę do tego, żeby się rozwijać, coraz lepiej opanowywać sztukę pisania i, być może, w przyszłości pisać książki.

Nie uważasz, że ta łatwość do robienia czegoś przyzwoicie wynika z tego, że dużo się na tym pracuje? Czy może uważasz, że jest to wrodzone?

Trochę tak, trochę tak. Wydaje mi się, że ta łatwość jest gdzieś tam zapisana i czeka na odkrycie, ale z drugiej strony należy nad tym ciężko pracować i nie zaniedbywać.

Dowiedz się więcej, na temat książki Kuby… tutaj.

 

 

Kamil Zwijacz – fotograf

Co kryje się według Ciebie pod pojęciem talentu?

Talent to etykieta, którą komuś przyczepiamy, szuflada, do której wkładamy to, co jest wygodne. To tak jak z używaniem słowa „lubię”. Zwykłe wartościowanie oparte o odruch. Lubimy tego, lubimy kiedy, lubimy, bo nam wygodnie, bo nie wiemy jak ocenić, dlatego z pomocą przychodzi zerojedynkowe “lubię/nie lubię”. To sprawia, że nie chcemy zgłębić danego tematu. Pozwala nam być w przytulnym domku pełnym obrazów i słów, które lubimy słyszeć. Bardzo nieroztropne jest posługiwanie się tym określeniem, ono zawęża nasz świat.

Czym dokładnie jest to wartościowanie?

Przejawia się ono niemal bliźniaczo z talentem, którym obdarzamy tego, kto nam odpowiada, zgadza się z naszymi poglądami. Jeśli chcemy go wypromować, wtedy talent niczym „lubię” służy jako zabezpieczenie przed krytyką. Jest nawet silniejszy, bo jeśli mamy np. stanowisko autorytetu, to możemy talentem wybić wszystkie argumenty przeciwnika, “Owszem brak jemu warsztatu, sensu, wartości… w sumie to wszystkiego, ale to nic nie znaczy, bo drzemie w nim talent”.

Czyli talent nie istnieje?

Według mnie nie istnieje talent rozumiany jako tajemnicza właściwość ducha, którą tylko nieliczni są obdarzeni. Każdy może wypracować sobie umiejętności. Jeśli istnieje człowiek utalentowany, to jest on raczej połączeniem osoby zainteresowanej danym tematem i posiadającym predyspozycje, które umożliwią jego wykonywanie. Na przykład myślenie wielowątkowe, które pozwala łatwiej zająć się złożonymi tematami. Czy możemy powiedzieć, że zdolności intelektualne czy fizyczne w danej dziedzinie, która porwie człowieka na całego, możemy nazywać talentem? Możemy, ale myślę, że to po prostu mitologizacja. A czy warto interesować się człowiekiem, który wykazał się bardziej, czy tym, co dostał etykietę bohatera, artysty, czy właśnie utalentowanego?

 

Oliwia Salamon – aktorka

Czy talent istnieje?

Społeczeństwo uwielbia żonglować tym słowem, wartościując nim cudze umiejętności. Bardzo łatwo jest pomylić talent z czymś, co talentem nie jest. Czy istnieje? Oczywiście, czego dowodem są ci, którzy przeszli do historii z nieodłącznym określeniem: arcymistrz, pionier, król dziedziny, klasyk.

Czym więc jest ów talent?

Na talent składa się potencjał danej jednostki, jej predyspozycje, ale również (co uważam za niezwykle ważne) „czynniki ludzkie”, czyli przede wszystkim determinacja, motywacja, odwaga, siła, upartość i konsekwencja.

Czyli może jednak bardziej istotna jest determinacja i wytrwałość niż wrodzone predyspozycje?

Wiesz, biorę udział w ciekawym projekcie „Bardzo Młoda Kultura” na Dolnym Śląsku i poznałam tam skrzypaczkę, która podczas obiadu narzekała na dojmujący ból pleców. Ktoś zaproponował jej odpoczynek, ponieważ ból wynikał z trzymania postawy niezbędnej do gry.

Odpowiedziała nam, że według niej Bóg dotknął jej głowy i przekazał potencjał muzyczny, jednak bez stałych i wyczerpujących prób nie będzie rozwijać swojego talentu dalej.

W istocie talentu tkwi część pracy, która wykonujemy sami, pracując ze swoimi predyspozycjami.

Czy każdy może być utalentowany?

Z pewnością nie. Od początku istnienia posiadamy określone predyspozycje, posiada je absolutnie każdy z nas. Jednakże nie wszyscy zostali obdarzeni tym magicznym „potencjałem”. Bywa i tak, że ludzie odrzucają swój potencjał lub nawet nie próbują go w sobie szukać.

Na koniec najtrudniejsze pytanie. Uważasz się za osobę utalentowaną?

Jestem świadoma swojego potencjału artystycznego i podczas każdego z przedsięwzięć staram się dawać z siebie coraz więcej. Jednakże uważam, że to o wiele za wcześnie, abym miała zyskać miano osoby utalentowanej.

 

***

To, co cechuje ekspertów, ma zawsze w sobie coś niezwykłego dla innych. Nic dziwnego, że ludziom, którzy osiągnęli w czymś poziom mistrzowski przypisujemy nadzwyczajne właściwości nazywane “iskrą bożą”, “talentem”, “predyspozycjami” itp. […] Wielu ekspertów stara się wręcz podtrzymywać takie opinie o sobie, ponieważ pozwala to im zyskać dużo większe uznanie.

Artur Król: „Talent nie istnieje. Droga do praktycznego osiągania mistrzowskich umiejętności”

 

Jeśli już dotarłeś drogi czytelniku do tego momentu, to myślę, że przed moim krótkim monologiem warto obejrzeć ten fragment z filmu Whiplash.

 

 

Talent jako mistyczna właściwość. Dlaczego tak go postrzegamy? Czyż nie jest tak, że wolimy słuchać o beztroskim artyście leżącym na chmurze, niż o ciężko pracującym muzyku czy pisarzu?

Ludzie lubią piękne historie, dlatego stworzyli pojęcie jakim jest talent, traktując go jako magiczną niespodziankę, którą być może pewnego dnia będzie dane im odkryć. Czekają tak, jedząc chipsy, w ręce zaś cierpliwie dzierżąc telewizyjny pilot. Aż prosi się, żeby przytoczyć przykładową myśl takowego osobnika. „Pewnie kiedy inni stali w kolejce po talent, ja stałem w kolejce po lenistwo”.

Niejaki Anders Ericsson zdefiniował tzw. celowe ćwiczenie, które stanowi drogę do perfekcjonizmu w danej dziedzinie.  Robert Rosenthal i Lenore Jacobson zbadali efekt Pigmaliona, czyli wpływ, jaki wywierają oczekiwania rodziców i nauczycieli na wyniki w nauce.

Ludzie się różnią, niektórym łatwiej będzie osiągnąć podstawy z określonej dziedziny, aczkolwiek jeśli mowa o profesjonalizmie to droga jest tylko jedna – pełna krwi, potu i łez (szczęścia, kiedy wzniesiemy się na piedestały).

 

 

Studentka pierwszego roku dziennikarstwa. Przedstawicielka bohemy artystycznej i jedna z muz Apollina. Dużo je i dramatyzuje. Lubi uprawiać sens. W wolnych chwilach pisze i na oczach innych słowami dokonuje trepanacji własnej czaszki.
2