Wyscrolluj sobie kompleksy

„Anna Lewandowska chwali się brzuchem miesiąc po porodzie. Robi wrażenie?”, „Jessica Mercedes pokazuje mieszkanie. Piękna lampa, a oprócz tego… Torebki, ubrania i dziesiątki BUTÓW”, „Daniel Majewski: Hajsu ile właśnie poszło, to aż mnie kieszeń boli!”, „Dawid Kwiatkowski z tłumem fanek. Widzieliście, jakim jeździ samochodem? ZDJĘCIA”.

 

Przeciętny człowiek spędza na przeglądaniu mediów społecznościowych ponad pięć lat swojego życia. W ciągu dnia to około 40 minut oglądania filmów na Youtube, 35 minut obserwowania życia innych na Facebooku, 25 minut poświęconych Snapchatowi, kwadrans Instagramowi i jedna minuta spędzona na Twitterze. W założeniu media społecznościowe miały służyć przede wszystkim możliwości wchodzenia w interakcję z innymi użytkownikami. Czy w rzeczywistości nie stały się powodem niespełnionych ambicji i widokiem na życie, którego nie sposób osiągnąć?

 

Źródło: socialpress.pl, fot. mediakix.com

 

Niełatwo jest jednoznacznie określić, w jaki sposób media wpływają na nasze zachowanie i postrzeganie świata. Weźmy poprawkę na to, że użytkowanie mediów przez ludzi jest zróżnicowane, a granica pomiędzy tym, jak wykorzystujemy media tradycyjne i nowe, stopniowo się zaciera. Internet nie służy przecież wyłącznie dobrej zabawie. Dziś to już nie Fakty, a właśnie Google jest dla nas źródłem pierwszych informacji. Z kolei w telewizji, oprócz wieczornego dziennika, czekamy też na emisję odcinka ulubionego serialu, czy skeczu najbardziej bawiącego nas kabaretu.

 

Z pozoru jesteśmy świadomi tego, że to, co widzimy w mediach, powinniśmy traktować z delikatnym choćby przymrużeniem oka. Jesteśmy przecież pewni, że w pełni odpowiadamy za to, jak i o czym myślimy. Patrzymy na siebie jak na panów swoich przekonań, wierzymy, że to my sami kształtujemy w sobie wizję naszego idealnego życia. Często jednak okazuje się, że pokazywane nam treści wpływają na nas dużo bardziej, niż byśmy tego chcieli. To, w jakim stopniu przyjmujemy rzeczywistość medialną za prawdziwą, zależy zarówno od charakteru medium, ale także od nas samych – jak długo i jak często spędzamy czas na monitorowaniu mediów społecznościowych? I jak wysoka jest nasza kompetencja komunikacyjna (umiejętność świadomego skonfrontowania rzeczywistości medialnej z codziennymi doświadczeniami)?

 

Świetnym przykładem tego, jak internet wpływa na zachowania ludzi, jest świat sportowych motywatorów. Ile osób w naszym otoczeniu pod wpływem popularnych trenerek zapragnęło zmiany swojego dotychczasowego trybu życia? Scrollując Instagrama i przeglądając facebookowe konta czołowych postaci fitnessu, naszym oczom na każdym kroku ukazują się zdjęcia prężących się przed lustrem umięśnionych i opalonych ciał. Widzimy kobiety z idealną figurą, bez cellulitu i zbędnego tłuszczyku, wpadamy w pułapkę pragnienia bycia ideałem wzbudzającym podziw mężczyzn i zazdrość rywalek.

 

Próbując doścignąć ideału ze zdjęcia, wylewamy siódme poty na treningach, korzystamy z porad dietetyków i wykupujemy karnety na siłowni (często pomimo braku czasu i wystarczających funduszy). Szybko dopada nas poczucie bezradności, bo przecież nasz tryb życia i związane z nim codzienne obowiązki są naturalną przeszkodą dla osiągnięcia spektakularnych efektów. Pomimo trudnej pracy, sprostanie postawionym przed sobą wymaganiom staje się więc niemożliwe. Dlaczego? Bo nie porównujemy wtedy realiów naszej codzienności z realiami osoby ze zdjęcia. Nie zauważamy, że często to właśnie na treningach i odpowiednim odżywianiu oparty jest jej dzienny plan zadań do wykonania. Nie widzimy także, że wzbudzanie w nas tej potrzeby jest elementem jej pracy. Trudno nam wreszcie jasno określić nasze możliwości i predyspozycje do osiągnięcia założonych efektów.

 

Kolejnym przykładem na to, jak duży wpływ influencerzy mają na swoich odbiorców, jest blogosfera. Weźmy pod lupę sferę modową, która od 2007 roku wciąż powiększa się o nowe osobowości. Opiniotwórczy charakter blogów o tematyce modowej odmienił pozycję ich autorów. Poza prezentowaniem swoich zakupów i codziennych stylizacji, cieszący się największą popularnością blogerzy zapraszani są na pokazy mody, udzielają wywiadów do prasy i telewizji, a dodatkowo (a może przede wszystkim?) zarabiają niemałe pieniądze na promowaniu marek.

 

Blogerki prześcigają się między sobą o zainteresowanie internautów, wyświetlenia i lajki. Niewiele potrzeba, aby ich wystawne życie, obracające się wokół podróży i zakupów ubrań od światowych projektantów, wpędziło w kompleksy kobietę prowadzącą “przeciętne” życie. Przewijając zdjęcia profili blogerek na Instagramie i oglądając ich kolejne filmiki na Snapchacie, nie wiedzieć kiedy pojawia się w nas poczucie zazdrości. Bo oto widzimy kogoś znacznie od nas ładniejszego i prowadzącego wymarzony styl życia. Aby unicestwić poczucie bycia gorszym, dążymy do tego, by być takie jak one (lub, łagodniej mówiąc, “czerpiemy od nich inspiracje”).

 

Jak obserwowanie poczynań blogerek w sieci ma się do naszych decyzji zakupowych? Używamy polecanych przez nie kosmetyków, chodzimy do tych samych restauracji, kupujemy rzeczy, na które często nas tak naprawdę nie stać. Wszystkie te zachowania mają dać nam poczucie lepszości – postawić nas w upragnionym świetle, tak bardzo różniącym się od szarej rzeczywistości. Z raportu badania B(V)log Power (Mobile Institute, NewsPoint, Sotrender i Brand24) wynika, że b(v)logerzy docierają już niemal do 11 milionów internautów, z czego aż 8,5 miliona regularnie sięga po te treści. 25% badanych uznaje blogi i vlogi za zaufane źródła informacji zakupowych, a w grupie stałych odbiorców jest ich przeszło 50%. Dlaczego kupujemy produkty polecone nam przez nieznane przez nas osoby? Na jakiej podstawie uznajemy ich opinie za szczere, a nie czysto zarobkowe, polegające na współpracy z markami? I w końcu – dlaczego chcemy wyglądać tak samo i korzystać z tych samych usług?

 

Gonitwa za idealnym wyglądem i podziwianym stylem życia osiąga zawrotne tempo. Coraz trudniej określić, która z tych potrzeb jest naszą własną. Uwieczniamy wspomnienia z podróży i nowo-kupione gadżety. Pokazujemy wizytę w ulubionej kawiarni i zrobiony przed chwilą trening. Z niecierpliwością czekamy na pozytywne komentarze i rosnące ilości lajków. Kto wie, być może bez udziału Internetu większość naszych kompleksów nigdy nie ujrzałaby światła dziennego?

 

Tekst powstał przy miłej współpracy z Jowitą Pietroń 🙂

Źródło: Ile czasu poświęcamy w ciągu dnia na social media? (socialpress.pl)

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Pracuje w Be frank. Z gestykulacji ma doktora, z mimiki profesurę. Lubi otaczać się silnymi ludźmi. Bez kawy nie zaczyna działania. Całe życie na diecie, podobno "kalorie" to pierwsze, co wypowiedziała po urodzeniu. Przełamuje stereotypy, ćwicząc pole dance. Kocha muzykę i spontaniczne wypady. Nie lubi owijania w bawełnę i nie ma dla niej tematów tabu.
1