Zimny prysznic dla życia

Intensywne życie zawodowe, a kiepskie prywatne? Brzmi znajomo? Dla mnie trochę tak.

Od jakiegoś czasu przestałem cieszyć się z życia, jakby coś zabierało mi tlen. Obniżony nastrój i słaba motywacja do czegokolwiek sprawiała, że nawet ciężko było mi regularnie jeść w ciągu dnia – a co dopiero pójść na trening i dostarczyć sobie tej pozytywnej dawki zmęczenia, czytaj: endorfin. Na pewno znacie to uczucie, kiedy nic wam się nie chce, a w momencie, w którym macie coś ważnego do zrobienia, nagle wszystko inne staje się priorytetem – taki stan rozproszenia, trudno się skupić. Dodatkowo kłócicie się cały czas ze swoją drugą połówką (a może już ćwiartką?) i nagle wasza satysfakcja z życia w skali od 1 do 10, z mocnej 8 spada na mizerne 3.

Teraz śmiało mogę się poczuć jak w grupie wsparcia i napisać:

Cześć, jestem Piotr, od 47 dni regularnie biorę lodowate prysznice, a zaczęło się to tak…

Właśnie, jak to się zaczęło? Myślę, że kontekst pozwoli nam trochę przybliżyć cały obraz sytuacji. Jak wszyscy wiemy, najtrudniej jest zacząć, a szczególnie coś tak niekomfortowego i nienaturalnego dla nas w tych ciepłych i wygodnych czasach jak lodowaty prysznic.

Na pewno każdy z nas usłyszał kiedyś stwierdzenie typu „wylej sobie zimny kubeł na głowę” lub „weź zimny prysznic”. Zastanawialiście się, o co z tym chodzi? Ja poddałem to głębszej refleksji. Potraktowaliśmy te słowa z dużym dystansem i umówmy się – żadne z nas nie wylało sobie tego kubła na głowę. Pozwólcie, że pokażę wam, jak zimny prysznic oddziałuje na nasze życie.

 

Pierwszy raz

Poranek, 8 rano. Otwieram oczy, chwytam za telefon i rozpoczynam rytuał milenialsa – Fejsbuk, Instagram, mail i Snapchat. Odchodząc od głównego tematu, muszę przyznać, że taki poranny przegląd cudzego życia całkiem nieźle pobudza. Widzimy emocje u innych, które siłą rzeczy wzbudzają uczucia i w nas. Zaczynamy działać. Niestety szybko zdaję sobie sprawę, że od wczoraj nic się nie zmieniło. Przez pierwsze 5 minut chciałem zabrać się za rzeczy naprawdę ważne, ale ochota odeszła wraz z rozpraszającymi newsami na Fejsbuku. Zaczynam myśleć o kiepskich relacjach, mam ochotę wyrzucić telefon przez okno. Poziom satysfakcji znów nie przekracza marnej trójki. Tak użalając się nad sobą i mamrocząc nieszczęśliwie pod nosem, słyszę nagle swojego współlokatora:

Piotrek! Ogarnij się, weź zimny prysznic! 

Szczerze mówiąc, byłem na te słowa kompletnie obojętny. Mechanizmy obronne nie zdążyły zadziałać, były zaabsorbowane ważniejszymi sprawami do racjonalizowania np. tym, dlaczego znowu mam prokrastynować pracę magisterską. Pomyślałem więc „czemu nie?”.

Kiedy wszedłem do łazienki, doszło do mojej świadomości, że nie będzie to zwykłe przeżycie. Odkręciłem kurek z lodowatą wodą. 3… 2… 1… 

 I się zaczęło.

 

Nogi się pode mną ugięły, przeszedł mnie lodowaty wstrząs, oddech przyspieszył. Poczułem się, jakby milion igieł wbiło mi się w ciało. Gwałtowny skurcz wszystkich mięśni i naczyń krwionośnych, następnie rozkurcz, powodujący zwiększony przepływ krwi w całym organizmie – chciałem krzyczeć jak wiking. Organizm zaczyna pracować, bronić się przed zimnem, a zaktywizowany układ współczulny zwiększa stężenie noradrenaliny i endorfin we krwi. Podnosi się temperatura i zaczyna się walka – ciało rozgrzewa się od środka.

Brzmi poważnie, co? Chłód powoduje, że układ odpornościowy zaczyna pracować na wysokich obrotach – zimno to dla niego zagrożenie, które zmusza do działania. Wszystkie myśli i uczucia kazały mi przestać. To tak jakby, ktoś zhakował Ci system słuchowy, podłączył mikrofon i zaczął gadać potulnym głosem, na dodatek twoim własnym, teksty typu: Przestań! Jest okropnie zimno, włącz tę ciepłą wodę!  Tak działa kortyzol. W takiej sytuacji każda kropla wody, jest malutkim stresorem, z którym trzeba sobie dać radę.

Odśwież mózg

Piosenka się skończyła. Wyskoczyłem na kafelki jak poparzony – taki paradoks. Czuję niesamowite orzeźwienie, świeżość i bystrość umysłu. Krew krąży w zawrotnym tempie, chce mi się więcej, bardziej i szybciej. Przypomniał mi się film Limitless, gdzie Bradley Cooper w roli głównego bohatera zażywa tajemniczą pastylkę, która kilkunastokrotnie zwiększa jego bystrość, energię i inteligencję – czuję się podobnie.

Zalet zimnego prysznica jest naprawdę wiele. Szukając informacji na ten temat, zdziwiłem się, ponieważ wiele osób już o tym mówiło. W internecie znalazłem sporo informacji i badań naukowych poświęconych temu tematowi. Na podstawie niektórych z nich, a także, wypowiedzi osób ze świata nauki, wybrałem kilka najważniejszych korzyści:

 

1. W zimnym ciele zdrowy duch!

Po pierwsze: od 47 dni biorę zimne prysznice. Kiedy wszyscy dookoła chorują, ja ani razu nie byłem przeziębiony. Potwierdzają to badania opublikowane przez PLOS One – zimna woda pomaga nam walczyć z chorobami. U uczestniczących badanych zaobserwowano 29% absencji chorobowych. Dzieje się tak m.in. za sprawą podwyższenia temperatury ciała, która podczas zimnego prysznica niszczy bakterie i wirusy. Opowiedział o tym rosyjski profesor Jurji Żdanów, który skupia się na właściwościach zimnej wody i profilaktyce w walce z nowotworami. Link w bibliografii.

 

2. Precz z depresją!

Oblewanie się zimną wodą to szok dla ciała i mózgu. Rozsiane po skórze receptory wysyłają ogromną liczbę impulsów elektrycznych, tkanki się napinają i wydzielają się hormony szczęścia, tzw. endorfiny. To one odpowiadają za nasze dobre samopoczucie. Takie łagodne elektrowstrząsy wywołują efekt przeciwdepresyjny. Trudno się z tym nie zgodzić – po każdym zimnym prysznicu jestem dużo weselszy.

 

 

3. Fit bez diety?

Kiedy zjemy więcej kalorii, niż potrzebujemy, w naszym organizmie odkłada się tkanka tłuszczowa (tzw. biała). Zimny prysznic to znakomita metoda na walkę z tym intruzem. Wysoka temperatura sprzyja spalaniu kilogramów, ale to niska jest zdrowszą alternatywą. Zimno aktywuje procesy związane z produkcją ciepła w organizmie. Efektem jest przyspieszony metabolizm, a to znaczy, że szybciej spalamy kalorie.

 

4. Skóra i włosy ze stali

Od kilku lat borykam się z lekkim trądzikiem skóry. Odkąd zacząłem brać zimne prysznice, moja skóra zaczęła się dużo lepiej prezentować, a trądzik praktycznie zniknął. Zauważyliście, że po gorącej kąpieli macie suchą skórę? To za sprawą ciepłej wody, która wzmaga odwodnienie organizmu. Zimna woda rozszerza naczynia krwionośne – dzięki temu zamykają się pory, skóra jest lepiej ukrwiona, staje się bardziej elastyczna i sprężysta. Jest w świetnej kondycji i nie muszę jej kremować, żeby czuć się komfortowo.

 

5. Zamrożony stres

Wróćmy do badań opublikowanych przez PLOS one. Wyniki pokazują, że po miesiącu regularnych zimnych pryszniców nasz organizm przyzwyczai się do bodźców wywołujących w nim stres – w tym przypadku zimnej wody. Dzięki temu wyposażymy się we wzrost zdolności adaptacyjnych w sytuacjach stresowych. Czyli, mówiąc krótko, nauczymy się radzić sobie z napięciem. Dzieje się tak dlatego, że zimno zwiększa poziom jednego z najważniejszych przeciwutleniaczy – glutationu. Ten z kolei umożliwia odpowiednie funkcjonowanie wszystkich innych antyoksydantów.

 

6. Lepszy orgazm

Teraz coś dla mężczyzn. Jak pewnie wiecie, męskie jądra funkcjonują w temperaturach niższych niż temperatura ciała. Nie bez powodu mężczyźni mają mosznę na zewnątrz. Nauka mówi, że prawidłowa produkcja plemników zachodzi w temperaturze od 35 do 35,5 stopni. Wysoka temperatura moszny wpływa negatywnie na płodność mężczyzny, szczególnie na jakość i liczbę produkowanych plemników. Zastanówcie się więc, czy warto przesadzać z gorącą kąpielą lub sauną? Zimna woda w naturalny sposób zwiększa ilość testosteronu, a to korzystnie wpływa na produkcję nasienia.

 

Zimny wybór?

Uświadomiłem sobie, że aby pokonać te wszystkie niekomfortowe sytuacje w moim życiu, muszę się do nich przyzwyczaić. Pierwszym krokiem będzie zrobienie czegoś inaczej niż wszyscy. Bo to tak jest, że wszystkie niewygodne sytuacje, jakie nas spotykają, są dla nas zimnym prysznicem i sami decydujemy, czy się ich podejmiemy, czy nie. Włączenie gorącej wody jest łatwe, przyjemne i, co najważniejsze, intuicyjne. Większość ludzi bierze ciepły prysznic, zapominając o jednym prostym fakcie – im więcej trudnych i niekomfortowych sytuacji w naszym życiu, tym jesteśmy mądrzejsi i silniejsi.

Zrezygnujcie z ciepłego i prostego wyboru. Doznajcie tego przyjemnego podniecenia, które przeszyje wasze ciało. Proponuje wam cold shower challenge. Gwarantuję, że nie pożałujecie. Powodzenia!

 

Bibliografia:

Kołodziejczyk, A. (2017). 6 powodów dla których warto brać zimny prysznic. Pobrano 3 stycznia 2018, z: https://portal.abczdrowie.pl/6-powodow-dla-ktorych-warto-brac-zimny-prysznic

Buijze, G. A., Sierevelt, I. N., van der Heijden, B. C. J. M., Dijkgraaf, M. G., & Frings-Dresen, M. H. W. (2016). The Effect of Cold Showering on Health and Work: A Randomized Controlled Trial. PLoS ONE, 11(9), e0161749. http://doi.org/10.1371/journal.pone.0161749

Treborok, (2014, 30 grudzień). Oblewanie się lodowatą wodą – Wykład Żdanowa PL. [Video file]. Pobrano 5 stycznia 2018, z: https://www.youtube.com/watch?v=_fvJPb1TXt0

Filipiak, E., Słowikowska-Hilczer, J. (2013). Wysoka temperatura jąder – powszechnie znany wróg płodności mężczyzn. Pobrano 3 stycznia 2018, z: http://badanie-nasienia.pl/artykuly-i-opracowania/temperatura/

 

Student piątego roku psychologii klinicznej. Obserwator rzeczywistości i realny optymista. Miłośnik psychologii, samorozwoju i ciasta truskawkowego. Nie boi się wyzwań, lubi czuć adrenalinę i sparować na ringu. Czasem daje ponieść się wyobraźni przy dźwiękach "Marooned". Legendy głoszą, że zna tajniki budowy fortepianu.
2
  • Marzena Blank

    Od jutra biore zimny prysznic.ale jak zimno musi byc, zeby pomogl?

    • Piotr Grzelak

      Najlepiej lodowaty! czyli, odkręcamy zimny kurek na maks 🙂 Według profesora Żdanowa temperatura poniżej 11 stopni :))