Turn On, Tune In, Drop Out
Sztuka

Turn On, Tune In, Drop Out

25 kwietnia 2021

15 sierpnia, rok 1969, Bethel w stanie Nowy Jork. Około 400 tys. uczestników trzydniowego festiwalu nad którym nadzoru nie sprawowała żadna służba, ani na którym nie istniała ochrona. Na farmę Maxa Yasgura można było wnosić to, co się chce i w jakiej ilości się chce. Woodstock stał się symbolem wolności – wydarzeniem uosabiającym idee, o które walczyła cała generacja dzieci-kwiatów. Sztuka, wolność seksualna, antysystemowe hasła oraz powszechne używanie narkotyków to realia, w jakich odbywał się festiwal. Kontrkulturowa rewolucja osiągnęła swój szczyt. Woodstock stał się miejscem umożliwiającym protest przeciwko przedłużającej się wojnie w Wietnamie, nierównościom społecznym oraz jakiejkolwiek reprezentacji władzy. “3 Days of Peace & Music” to hasło widniejące na plakacie promującym festiwal. 

Tak wyglądały dni największej popularności rocka psychodelicznego. Gatunku, który do dzisiaj obecny jest w muzyce popularnej, ale w historii zapamiętany został jako uosobienie kultury używek; bezpośrednio wpływając na filozofię i styl życia słuchaczy. Symbol rewolucji, jakim stał się ten odłam rocka, nie tyle wpisał się w wolnościowe tendencje ruchów społecznych pod koniec dekady lat sześćdziesiątych, ile był ich podwalinami. 

Woodstockowy line-up pełen był pionierów gatunku, wówczas będących już postaciami kultowymi w swoich sferach. Grateful Dead, których koncerty dla wielu były miejscem pierwszej styczności z LSD; Jefferson Airplane śpiewający “One pill makes you larger, and one pill makes you small”; przepełnione nawiązaniami do narkotyków teksty Jimiego Hendrixa. Słuchacze w każdej chwili byli poddani bodźcowaniu, czy to tekstami, czy otoczeniem. Korzystanie z czegokolwiek, co gwarantowałoby “haj” w trakcie festiwalu było czymś oczywistym. Uczestnicy mieli absolutną dowolność tego, co i w jakich ilościach zażywają; LSD rozprowadzane było na terenie festiwalu po $1 za tabletkę, a palenie marihuany funkcjonowało jako przełamanie lodów podczas rozmowy. Woodstock wraz z rockiem psychodelicznym, poza tym, że stały się symbolami dekady, miały znaczący wpływ na sposób i częstotliwość zażywania narkotyków. 


Turn On, Tune In, Drop Out
Fot. Vanessa Delorme

I love you sweet leaf, though you can’t hear


Przeprowadzone w 1969 roku wśród amerykanów badanie wykazało, iż 4% badanych próbowało w swoim życiu marihuany. W 1973 roku wynik ten się potroił, a w roku 1977 wynosił już prawie 24%. Wpływ popkultury i ruchów społecznych na tę liczbę jest niezaprzeczalny. Popularyzujące psychodeliczną estetykę zespoły oddziaływały na swoich odbiorców w każdy możliwy sposób. 

Image artystów budowany wokół mistycyzmu i sztuki psychodelicznej zachęcał do korzystania z substancji psychoaktywnych w trakcie koncertów, czy odsłuchiwania muzyki z płyt. Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych teksty muzyki popularnej przepełnione były nawiązaniami do narkotyków. Od tych bardziej oczywistych, jak “Sweet Leaf” Black Sabbath czy “Sister Morphine” Rolling Stones, do “Purple Haze” Hendrixa i “Lucy In The Sky With Diamonds” Beatlesów, o których prawdziwe znaczenie do dzisiaj spierają się fani. Oprawa koncertów dostosowana była do “tripujących”. Plakaty, bogate w wyraziste kolory i rozmaite kształty, nawiązywały do wizualnych doświadczeń będących następstwem zażywania kwasu. Same w sobie były już potężnym wizualnym bodźcem.

W kontrkulturowym duchu, koncerty rocka psychodelicznego były miejscami wyzwolonymi seksualnie. Legendarny status osiągnęły występy Grateful Dead, trwające niekiedy od 3 do 4 godzin, które stawały się miejscem beztroskiego seksu na cały czas ich trwania. Sprzyjało to zażywaniu LSD, czy metakwalonu, który zyskiwał w latach siedemdziesiątych coraz większą popularność. Zespół, chcąc zapewnić słuchaczom jak najlepsze doznania, grał bez przerwy, płynnie przechodząc z jednego utworu w kolejny (Woodstockowa wersja “Turn On Your Love Light trwała 48 minut). Gwarantował też specjalnie wydzielone strefy dla “tripujących”. Koncertom grup psychodelicznych najczęściej towarzyszyły pokazy świetlne/laserowe, zaprojektowane tak, by dodatkowo potęgować wrażenia, jakich doznawali uczestnicy koncertu. 

Zespół Grateful Dead był też ściśle powiązany z Kenem Kesey (autorem książki “Lotu nad kukułczym gniazdem”), który w 1965 roku brał udział w badaniach nad właściwościami LSD. Po udziale w programie badawczym zrezygnował z pisania i planował rozpowszechnić legalny jeszcze wtedy kwas. W tym celu wynajął Grateful Dead, mało znaną wówczas kapelę, która wpisywała się w pochodzący z Kalifornii nurt rocka psychodelicznego. Na “Acid Tests”, jak nazwane zostały wczesne występy zespołu, dostęp do LSD był nieograniczony, a korzystali z niego zarówno słuchacze, jak i muzycy.  

Cykliczne występy stały się zapalnikiem do powstania całego nurtu. Młodzi ludzie zaczęli wyjeżdżać do Kalifornii, która została sercem kontrkulturowej rewolucji. Grateful Dead szybko zaprzyjaźnili się z innymi entuzjastami psychodelików, Timothym Learym, Janis Joplin czy Allenem Ginsbergiem. Wszyscy z nich przyczyniali się za pomocą własnych mediów do rozpowszechniania hipisowskiej kultury. 


Turn On, Tune In, Drop Out
Fot. Lanju Fotografie

He’ll take you up, He’ll bring you down, He’ll plant your feet back on the ground


Ruch kontrkulturowy w dużej mierze inspirowany był postacią właśnie Timothy’ego Leary – Harvardzkiego profesora, który zachęcał ludzi do korzystania z LSD. Postać Leary’ego pojawia się choćby w tekstach The Moody Blues (również występujących na Woodstocku 69’), którzy w “Legend Of A Mindprzedstawiali go jako opiekuna zajmującego się osobami “na tripie”. Filozofia przekazywana przez profesora zachęcała do walki o dekryminalizację kwasu, nad którym prowadził wieloletnie badania (za co został usunięty z Uniwersytetu). Timothy otwarcie mówił o inspiracji kulturą wschodu, według której miał on poszukiwać stanu wyższej świadomości.

Podobną postawę w tym czasie przyjęli The Beatles, inkorporując w swojej muzyce elementy muzyki wschodniej, manifestowali swoje zamiłowanie do obcej kultury. Wydany przez nich w 1966 roku “Revolver” zawiera utwór “Tomorrow Never Knows”, który rozpoczyna się parafrazą powtarzanego przez Leary’ego sformułowania: Turn On, Tune In, Drop Out. Album był nie tylko szokujący ze względu na psychodeliczny charakter tekstów i muzyki; zaskakiwał też zastosowanymi rozwiązaniami technicznymi. Pomimo licznych nawiązań do używek, stał się jednym z najważniejszych albumów muzyki popularnej. The Beatles manifestowali swoje zamiłowanie do narkotyków poprzez teksty, stroje, ale też działalność społeczną. W lipcu 1967 roku zespół opłacił kampanię, której celem było zalegalizowanie marihuany na terenie Stanów Zjednoczonych.

Ścisłe powiązanie muzyków z postaciami Timothy’ego i Kena, rozpowszechniło propagowaną przez nich filozofię. Zarówno Timothy, jak i Ken dążyli do prowadzenia badań dotyczących właściwości substancji psychoaktywnych, wierząc w ich możliwe zastosowanie przy leczeniu zaburzeń psychologicznych. Mówili o LSD, jako o potencjalnym wspomagaczu dla osób zmagających się z chorobami dwubiegunowymi. Ilość badań, których przedmiotem byłyby narkotyki, w tamtym okresie była znikoma. W latach sześćdziesiątych  o kokainie mówiło się jako o “podnoszącej IQ” i nie uzależniającej, natomiast marihuana postrzegana była często jako fizycznie uzależniająca (w badaniu przeprowadzonym przez Instytut Gallupa w 1972 roku, 60% badanych nadało jej cechy fizycznie uzależniające). Działalność Timothy’ego Leary’ego została ograniczona w wyniku jego problemów z prawem i spadku zainteresowania ruchem hipisowskim. Do czasu kiedy pozostawał aktywny, muzyka była dla niego potężnym medium, służącym do docierania ze swoimi przekonaniami do kolejnych słuchaczy.


Turn On, Tune In, Drop Out
Fot. Scott Evans

Drivin’ that train, high on cocaine, Casey Jones you better watch your speed


Wykreowany na przełomie dwóch dekad obraz muzyka tworzącego na haju, eksperymentującego z narkotykami, stał się inspiracją dla kolejnych zyskujących na znaczeniu grup. Z takiej przeszłości wyrosło Pink Floyd, którzy wydaniem The Dark Side Of The Moon, zmienili sposób postrzegania muzyki popularnej. Zespół współpracując z grupą artystów działających pod nazwą Hipgnosis, wykreował oryginalną estetykę, na którą niezaprzeczalny wpływ miały psychodeliki. Album jest obecnie dwudziesty szósty na liście najlepiej sprzedających się płyt w historii. 

Rola, jaką odegrała muzyka w rozpowszechnianiu się kultury narkotyków na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, jest ogromna. Twórczość pochodząca z tego okresu uznawana jest za największą klasykę rocka, a sami artyści przybrali miano legend. Jimi Hendrix do dzisiaj uważany jest za jednego z najbardziej wpływowych gitarzystów w historii, a The Beatles pozostają autorami trzech z trzydziestu najlepiej sprzedających się albumów wszech czasów. Dzięki muzyce Grateful Dead, Boba Dylana czy Pink Floyd, coraz więcej osób dowiadywało się o możliwych skutkach zażywania psychodelików. Głoszone przez Leary’ego teorie docierały do coraz większej ilości osób, a muzyka i manifestowany w niej światopogląd, stanowiły podwaliny pod jeden z największych przewrotów kulturowych w dziejach ludzkości. 

Spójrz na takiego artystę jak Lou Reed: czy narkotyki umożliwiły mu dokonanie tego czego dokonał? Z pewnością by powiedział, że nie. Rozmawiałem z nim o tym. Powiedział, że jedyną rzeczą, którą przyniosły mu narkotyki, było uzależnienie. Prawda jest jednak taka, że dzięki nim napisał też sporo rzeczy. Myślę, że podobnie jest z wieloma artystami.

Pete Townshend, The Who, w wywiadzie dla Rolling Stone


Źródła

https://www.rivermendhealth.com/resources/psychedelic-drugs-may-increase-ones-level consciousness/
https://news.gallup.com/poll/6331/decades-drug-use-data-from-60s-70s.asp
https://www.verywellmind.com/what-is-acid-22089
https://www.rollingstone.com/tv/tv-news/watch-how-drugs-fueled-and-ravaged-seventies-music in-new-rs-mini-doc-197911/
Black Sabbath – Sweet Leaf (Master of Reality, 1971)
The Moody Blues – Legend of a Man (In Search of the Lost Chord, 1968)
Grateful Dead – Casey Jones (Workingman’s Dead, 1970)




Turn On, Tune In, Drop Out

Maciej Walas – twórca-amator. Głównie muzyki, okazjonalnie tekstów. Pasjonat rocka, astrofizyki i koszykówki z zawyżonym poczuciem własnej wartości. Studiuje Digital & Social Media, obecnie drugi rok.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze